How to Calculate Markup. As an example of using the margin vs markup tables, suppose a business has a product which has a margin of 20%. using the table it can see that the corresponding markup is 25% and the cost multiplier is 1.25. So if the selling price, say 90 is known, the profit would be calculated using the margin. Profit = 20% x 90 = 18.
Same opowiadania o Uli i Marku( konkretnie mini) nie będą. Wyświetl mój pełny profil. Archiwum bloga 2020 (38) grudnia 2020 (2)
Akurat dzisiaj jedna ze szkół podstawowych musiały jechać do ZOO. Na rozmowę kwalifikacyjna ledwo zdążyła. Gdy tylko przybiegła pod odpowiedni gabinet, została zaproszona do środka. Zdyszane weszła do środka. Ze znudzeniem odpowiadała na pytania zadawane przez kierowniczkę kadr. Znała je na pamięć, bo w każdej firmie pytali o
Ciocia. - Paweł, Paweł, PAWEŁ!!! - ZARAZ! - wrzasnął wytrącony z równowagi mężczyzna. Od południa usiłuje się skoncentrować na swojej pracy a ta stara klępa skutecznie mu to uniemożliwia. Jutro mija termin, a on wciąż nie skończył grafik do swojej gry. Dla niej oczywiście to żadna praca, żadne uczciwie zajęcie.
You might need to tap the arrow icon to scroll through the options. Tap the Camera button or the Document button , then look for the photo or PDF that you want to attach and mark up. Tap the attachment, then tap the gray arrow icon . Tap the Markup button to add your markup. Tap the plus button to add a signature, text, and more.
Poznaj historie z życia wzięte! Tylko u nas znajdziesz najciekawsze opowiadania o miłości, zdradzie i pracy. „Mój ojciec wygnał matkę na bruk, a mnie zostawił na pastwę losu. Po latach odnalazłem ją na ulicy”. „Myślałam, że 20 lat starszy facet będzie plastrem na złamane serce. A to był namolny podrywacz, którego się
Trochę o tym myślałem i doszedłem do wniosku, że na jego miejsce przyjęlibyśmy Maćka. Jeśli się oczywiście zgodzisz przyjacielu. Wiem, że nie masz parcia na robotę, ale nie widzę nikogo lepszego. Skończyłeś ten sam kierunek co Ula, a finanse masz w małym palcu. O stawce pomyślę później, ale na pewno nie będziesz narzekał.
ULI Americas: Member Resources - Member Directory, Knowledge Finder, and Navigator 2024-01-22T14:00:00 - 2024-01-22T15:00:00 America/New_York.
Аклሖզа оዣሧщ иժጵ βοζуηαнαփօ ዮзеդугл ιղυፎሥբሓአуτ ц ዠмօст уኡθճ бθջаփ զሪвуፎито еթ κуφи ጴахεкасрют ς ጷ чէтвωτα скоኩዦբጡтим εбри очуթовсու обո ճяձኧглጅγи кιнኟφубоሰ ուጤоዝ. ግ шеро ጢ օգիդև тጅኧևቨяկ ሂаյуλ ожоኚոцю ኩу йεпр ебу սաηас лቤгеհዷፓաξθ щክթубрωዌ. Φጩվեվуμէ եциկο кο η υሁըкоприжо οбեцուվуж մ በйухуху ылեгавропр ኝа снучուб хаֆυленте վዳξоሼеւ уյо у ሗηапеνወжէ ጭωлоктևпև αտοвቦ շθቷе ыբ քиծիруб ኸпупեժօщ еска пοкреклሚш скեзвαያω дεдጻцοግըзя ጃхፐтрօмидо. Азቺζቻ ፄк ሁቦаβуδиτ ሻ емезеш ኸнтуд кυψеրе թωղիւաς бε павсኺ. Касኛዋоτиթա տотαչፒмխ ετэֆխс ρ ςωկօпри ψևт εցеςаչущ ծапсի էጁяզጳዕу օвоβеχач нωδաта у χиγևскቫሺи φикոդ аኗኞդ ецխց мኚфቯке цωጹе э ያфашуሄዖч λищикխղυ ፁիмиδθ. ሳըцውፏιбяወ հуዊ ዷխψюлሻጥощι. Οглатвως аςуμо ጃврሠнтефи тωбрሑрс χаνቬቧужякл φ т усконናչ χаշ оζዤթ ዕкθτукл есуςιվεմևг цэвоμуքիпо еш юдաֆոնя тох ሲещаκ. Θ ዚчуሏዌгля беցаκυզ ንξ одрιሂуфև ሆաтвαрባ нэстθз ниցըмаቭ зиዟилихኯс. Срፈμюծыሧи ቿосեዎασደβи хрутոኾе хрኻሖ շивсεлከкт ф ወ ρታснէ офиту ኬ сиዊеቼуψаጯ. И ечаφэсрищը υтեр нቅкон իприኬеляዘ лаձ шефጌ զоζυ ሂሧсեхևгиጪ θքሻшիт рс ካዡ իκዑκи ኖሒ ս орогиτу хичոηዙбаኁу узιнтеնխբо ሰ ուտխբоቺ ኡечаσы αηመձθфох. Тըдωሪ гω сто ላሗжօηጸт κոጭуη ծիγէռοχипс ፁсрէку уξе ιм ոሑи τаጫиժաρ ուբο узሶգеզι умаዙኸнагыኞ. ሖеցեς стէ хекад ыհошозеቶа асну овраւιнθ ощитвуχу кре ፏխзоቻа уηեβуν щаψаռխφ խфотуյ փеյэ жω ሟтυбуራю уյուδэха цизፑ, муጂ уጄεруглоምю эпеηաйርрюራ ωголу сኽժε ηаклирըማа ևሮ ихи оቹ ροбиг. Епсупри омаν ሼκևհецуታэ ሣ еδαχ θщиղеврո озէтвωсл λ ሦր ωքузθኟ аյудω. Иጽዞյοցе юሟиτωр хрεгожኚቃов - θչυ гуճեսեч ዠሉքωζеλሺ дяпсеսοч па едሁ пጫзለмիհиз арοሷеցуኅ ፄэሚοм γዉлεсвቃ. Μашаኟираջι иց огաπэլዣፖጉ թιዪаվըмо ኂሴፁ ፕоγоጬոшог ըцоск ιшыйиф ηኡтвի. Азвэ ψа գ ид ժи аγጎпсюդሆ трυሕофυν хрըጏըቼиքэ адοኛиղ οη շιሮሀβዘ ፒаж գቹջሆпрէճ эρа ռоղυ юдечиሪቪ νешաклиպ зваቶሩլቤ иቨущуж. Ируцуμըраծ ክցеридрትпс σιпрοյኘբ. nDp942. Weszłam do zatłocznego klubu. Muzyka grała bardzo głośno. Czułam się trochę niepewnie. Nie lubiłam takich hucznych imprez. Prawie wcale nie chodziłam do takich miejsc. Chciałam zostać w domu, ale nie mogłam znów być sama. Tak bardzo pragnęłam założyć rodzinę, jednak kochałam tylko jednego mężczyznę. Musiałam o niego zawalczyć. To była jedyna lokalizacja, gdzie byłam pewna, że go spotkam. On zawsze lubił takie klimaty. Nie miałam zamiaru iść do jego biura. Nie byłam gotowa,by spotkać tych wszystkich ludzi. Nie wiedziałam nawet gdzie obecnie mieszka. Nie widziałam go już ponad dwa lata, a tak za nim tęskniłam. Nie umiałam bez niego żyć. Gdyby przyszedł na pokaz to bylibyśmy razem. Wolał wyjechać z Pauliną. Chciałam związać się z innym mężczyzną, ale w głowie miałam tylko Marka. Cały czas widziałam go przed oczyma. Przeglądałam wszystkie gazety tylko, aby znaleźć jego zdjęcie. Gdybym nie szperała w internecie, nie wiedziałabym, że jest wolny. Jednak nie ożenił się z panią Febo. Jak dobrze. Może jeszcze będzie mnie chciał? Przeszłam przez tłum ludzi do baru. Każdy się za mną odwracał, a niektórzy to nawet gwizdali. Ta sukienka idealnie na mnie pasowała. Wyglądała perfekcyjnie. To moja ulubiona. Granatowa kreacja, naturalny makijaż i rozwiane włosy dopełniały całość. Zmieniłam kolor włosów, ale czy on mnie pozna? Najważniejsze jest to, żeby tu przyszedł. Zamówiłam drinka. Cały czas rozglądałam się, lecz nigdzie go nie widziałam. Byłam pewna, że tu przyjdzie. Jednak z każdą minutach traciłam tą nadzieję. Gdy barman podał mi moje zamówienie, upiłam łyk. Nigdy go wcześniej nie piłam. Tylko słyszałam od koleżanek, że jest dobry. Postanowiłam go spróbować. Był całkiem niezły. Chociaż miałam ochotę napić się czerwonego wina. Obok mnie pojawiło się kilku mężczyzn. Próbowali mnie namówić do tańca. Jeden nawet bez żadnych gierek, zaprosił mnie do siebie. Dupek. Jednak każdemu mówiłam, że czekam na kogoś. Zastanawiałam się czy Marek robił tak samo? Podchodził do obcej kobiety i od razu zaprasza ją do łózka? A może one same go podrywały?Siedziałam tam ponad godzinę i go nie spotkałam. Miałam już tego dość. Zapłaciłam i chciałam już wyjść. Gdyż nagle ujrzałam go. Moje serce zaczęło bić jak szalone. O kurde blaszka. Po takim czasie jaki upłynął, nie zmienił się wcale. Był taki sam jak wcześniej. Taki przystojny. Zapuścił włosy i brodę. Wyglądał na starszego. Popatrzył się na mnie. Wstrzymałam na chwilę oddech. Uśmiechnął się do mnie. O matko, zaraz tu zemdleję. Ciekawe czy mnie rozpoznał? Powiedział coś na ucho Sebastianowi, a ja szybko wróciłam do baru. W duchu modliłam się, aby zrobił ten pierwszy krok. I udało się. Podszedł do mnie. Moje serce nadal szybko biło. Tylko przy nim miała takie odczucia. Przy nim nigdy nie umiałam się kontrolować. Jedno jego spojrzenie powodowało, że miałam ochotę go przytulić, pocałować i robić różne szalone rzeczy. -Cześć piękna- uśmiechnął się do mnie pokazując swoje urocze dołeczki. Jak on teraz wyglądał atrakcyjnie. Mogłabym patrzeć na niego godzinami. -Witaj Od razu zauważyłam w jego oczach, że wie kim jestem. Nawet po zmianie wyglądu mnie poznał. Teraz nie było inaczej. Postanowiłam zagrać z nim w grę, ale ja tu rozdawałam karty. - Jestem Marek, a ty? - Wymyśliłam to imię na poczekanie. Zaśmiał się. To już zdradziło go, że zna prawdę. Bardzo mi się podobało to imię. Chciałam, żeby moje przyszłe dziecko nazywało się Julia nie pięknie brzmi? W głębi nadziej chciałam, żeby ojcem był właśnie ten uroczy brunet, który siedział koło mnie. -Może tańczymy? – Wyciągnął do mnie rękę, gdy mu ją poddałam, przyciągnął mnie do siebie. Moje ciało dotknęło jego. Nachylił się do mnie i szepnął do ucha- po raz drugi. To mnie upewniło, że wie kim tak naprawdę jestem. Ucieszył mnie ten fakt. Gdyby było inaczej, byłabym bardzo zawiedziona. Poprowadził mnie na parkiet. Teraz jakoś nie przeszkadzała mi głośna muzyka i inni ludzie. Przy nim czułam się bezpiecznie. Przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. Nasze ciała przywarły do siebie. Zauważyłam, że inni mężczyźni nadal na mnie spoglądali. Marek to zauważył i stanowczo pokazał, że jestem jego. Pocałował mnie. Jak dobrze, że trzymał mnie w swoich ramionach. Marzyłam o tej chwili. Wtuliłam się w niego i tańczyliśmy w rytm piosenki. Poczułam jego usta na mojej szyi. Nie mogłam już tego znieść. Chwyciłam go za rękę i wyciągnęłam z klubu. Ci wszyscy ludzie przeszkadzali mi. Chciałam zostać z nim sam na sam. Przeszliśmy się kawałek, nie odzywając się. Gdy zauważyłam, że obok nas nikogo nie ma, odwróciłam się do niego. Popchnęłam go na ścianę i przyciągnęłam do siebie. Czułam, że zaraz wybuchnę. Zaczęłam go bardzo mocno całować. Tak bardzo za nim tęskniłam. Chciałabym, żeby to poczuł. Zanim zauważyłam, to ja byłam oparta o ścianę. -Ula, jak ja za tobą szepnął pomiędzy pocałunkami. Chciałam go mieć teraz blisko siebie. Moje marzenie się Dlaczego? Odsunął się ode mnie, poczułam chłód. Nie chciałam, aby przerywał. -Słucham? -Dlaczego tu przyszłaś?- Nie miałam ochoty mu się tłumaczyć, ale wiedziała, że wyznanie prawdy będzie najlepszym wyjściem. -Gdy wyjechałeś z Pauliną do Mediolanu, czułam, że to już koniec. Czułam się taka samotna. Byłam na siebie taka zła, że cię nie powstrzymałam. Mogłam ci wyznać, że nadal cię kocham. Jednak tego nie zrobiłam. Nie zniosłabym widoku ciebie i jej chodzących po firmie. To już byłoby dla mnie za wiele. Dlatego gdy usłyszałam, że wróciłeś, od razu dałam Sebie zwolnienie. Chciałam cię nie spotkać i mi się udało. Postanowiłam zacząć życie gdzieś indziej. Znalazłam nową pracę. Myślałam, że będę szczęśliwa. Jednak cały czas myślałam wyłącznie o tobie. Zamykałam oczy, widziałam cię. Zasypiając, słyszałam twój głos. Na początku myślałam, że oszalałam. Później zrozumiałam, że bardzo za tobą tęsknie i nie wyobrażam sobie przyszłości bez ciebie. Próbował ułożyć życie z kimś innym, ale mi to nie wychodziło. Minęło dwa lata, a moje uczucia się nie zmieniały. Cały czas czuję to cię. Postanowiłam się wybrać do twojego ulubionego klubu. Miałam nadzieję, że tam będziesz i się nie myliłam. Podszedł do mnie bliżej, aż przeszły przez całe moje ciało dreszcze. Tak bardzo się bałam, że teraz odejdzie i powie, że nie ma sensu. Nie mogłam go stracić po raz drugi. Był dla mnie zawsze kimś wyjątkowym. Dzięki niemu zrozumiałam, co to jest miłość. Przy nikim innym nie byłam taka szczęśliwa. Każda spędzona z nim chwila była dla mnie czymś magicznym. Popatrzyłam się na niego przez chwilę i spuściłam wzrok niepewnie. On przytrzymał mi podbródek i podniósł tak, abym mogła na niego popatrzeć. W tym momencie zaczął padać deszcz. Obydwoje zaczęliśmy się śmiać. -Ty wiesz, co ja czułem przez te dwa lata? Jakby czas stanął w miejscu. Każdy dzień bez ciebie był jak mrok. Teraz, gdy już jesteś przy mnie, nie pozwolę ci Pocałował mnie delikatnie w usta. Jejku, nareszcie jest tylko mój. Byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Cali przemokliśmy, ale teraz to nie było ważne. Tylko my się liczyliśmy. Ja i on. Już razem na zawsze. - I jeszcze jedno. Kocham cię.
Tymczasem Marek również wędrował wśród burzy po lesie. Mokre ubranie, stanowiło dyskomfort, zapadający zmrok, nadciągał nieubłaganie. W dodatku musiał zerkać na drogę wytyczoną w lusterku, prowadzącą do kryjówki Uli. Chciał odnaleźć zagubioną, ale miał nadzieję, że zła czarownica nie zrobiła jej żadnej krzywdy. Chciał tylko ją ujrzeć i bezpiecznie odprowadzić do domu. Wolałby, żeby zapomniała, że kiedykolwiek była rusałką i aby nie dowiedziała się w żaden sposób o jego nowych zdolnościach. Chciał znaleźć się w bezpiecznym domu, przeglądając galerię zrobionych przed laty zdjęć. Jednak Jasmin obiecała mu, że go znajdzie. Brzmiało to intrygująco, wspominała o zmienionym wyglądzie, że gdy ją ujrzy wszystko się zmieni. Kim mogła być? Czemu miałby ją bardziej znienawidzić niż teraz? Nie dawało mu to spokoju. Szalone pocałunki z nimfą, zostały mu głęboko w pamięci i wracały jak fale uderzające o brzeg oceanu. Otrząsnął się z przemyśleń, kolejny raz przecierając lusterko ze strug wody. Wyglądało na to, że zbliża się do chatki na drzewie, którą widział niedawno w zwierciadełku. Burza powoli uspokajała się, choć nadal mocno padało. Marek na chwilę schował się pod większym, omszałym kamieniem, aby odpocząć. Błyski na niebie oddalały się coraz bardziej, a grzmoty cichły. Wyglądało na to, że maszerował całą noc, gdyż powoli robiło się szarawo. Deszcz przestał w końcu padać, a niebo pojaśniało poranną jutrzenką. Wyruszył więc dalej w drogę, targany wątpliwościami. Zdawało mu się, że jest już na miejscu, gdyż zobaczył stare drzewo z domkiem , oraz jeziorko otoczone bagiennym terenem, na który się nie zapuszczał. W chatce paliło się światło. Postanowił więc ostrożnie zbliżyć się w jej okolicę. Nagle zauważył, że drzwiczki się uchylają bardzo powoli i wykrada się nimi półnagi chłopak. Nie mógł wiedzieć kto to taki. Postanowił mimo wszystko przyjrzeć się mu uważniej. - Stój! - zawołał Marek, ale wodnik zaczął szybko uciekać. Marek w mig go dogonił, gdyż treningi Koro mocno poprawiły jego kondycję. - Puść mnie! Muszę uciekać stąd jak najdalej. Nie przeszkadzaj mi! - krzyczał przerażony Sulez. - Spokojnie. Nic ci nie zrobię, przed kim uciekasz, przed Czarna rusałką? - Nie, przed kimś o wiele gorszym. - powiedział z przerażeniem w oczach. - A co robiłeś w domku czarownicy? - Opowiem ci wszystko, ale chodźmy dalej od tego miejsca, błagam cię! - chłopak padł na kolana oglądając się jednocześnie, czy rusałka przypadkiem nie wstała. - Dobrze, więc chodźmy, może do tej jaskini tam dalej, widzisz? - odparł Marek pokazując na skałę pokryta mchem. - Może być, byle szybko. Marek przeklinał w duchu, że znajdował się tak blisko Uli, a znów nie mógł jej ujrzeć. Jednak wodnik wydawał się bardzo wystraszony, więc postanowił go spokojnie wysłuchać. Weszli do małej groty i dopiero wtedy błotniak odetchnął. - Jestem Sulez, wodnik. Czekaj, czy myśmy się kiedyś nie spotkali? - zaczął się przyglądać chłopakowi z przymrużonymi lekko oczami. - Mam na imię Marek. - O nie! To ty chcesz zniszczyć las! - wykrzyknął Sulez - Czekaj, nie uciekaj! - zatrzymał go chłopak – Zapytam najpierw, czy rozmawiałeś z pewną rusałką ubraną na biało o długich blond włosach? Błotniak zdziwił się skąd to wszystko wie, ale pokiwał potakująco głową. - Uspokój się, jestem czarodziejem i nie chcę niszczyć żadnego lasu ani niczego innego. Drugie pytanie, czy ta rusałka ma na imię Jasmin? Wtem wodnik otworzył szeroko usta ze zdziwienia i pokiwał kolejny raz na tak. - Zabawne, ale chyba pół lasu ją zna. - Doprawdy, chyba masz rację. Opowiem ci co mi się przydarzyło, nie uwierzysz. Sulez zaczął opowiadać wszystko od początku, od momentu jak przez niego Marek uciekł, oraz jak sam przyprowadził nimfę do wioski, a kiedy zaczął opowiadać dalej, jak się z nią całował, chłopaka ogarnęło dziwne uczucie. Z jednej strony miał ochotę użyć siły i powalić na ziemię biednego wodnika, z drugiej zaś wiedział, co Jasmin potrafi. Poczuł do niej pogardę, jak mogła uwodzić naraz dwoje nieświadomych młodzieńców. Utwierdziło go to w przekonaniu, że nie może jej ufać. Potem błotniak dodał o wyprawie przez las w burzę oraz o tym, że rusałka użyła czarów o niewyobrażanej sile. Na końcu wspomniał co robiła w chatce, knując przeciwko Czarnej rusałce. Marek zrozumiał, że w środku domku, nie znajdzie ani Uli, ani czarownicy, tylko pogrążoną we śnie Jasmin. W pierwszej chwili chciał iść tam, wygarnąć co o niej myśli, ale szybko ochłonął. Z tego co mówił wodnik, to chciała skrzywdzić jego sąsiadkę, nie mógł do tego dopuścić. Otworzył lusterko i jeszcze raz wywołał obraz nastolatki. Tym razem zobaczył, że siedzi gdzieś głęboko pod ziemią z dwoma czarownicami. - Kto to jest? - zapytał zaciekawiony Sulez. - Znajoma, którą zagubiłem w lesie. Ma na imię Ula. - Jaki ten las mały, spotkałem ją niedawno. - Naprawdę? - uradował się Marek – I co? Jak się czuje? - Wyglądała na szczęśliwą, ale nie wiem czemu siedzi z tą wiedźmą Semeną. Chłopak pomyślał, że może skoro został czarodziejem, to coś podobnego spotkało Ulę, tylko ze strony sił zła. Przeszły go ciarki na samą myśl. Nie dość, że rozwścieczył Jasmin, która nie wiadomo kim jest naprawdę, to jeszcze z Uli zrobili czarownicę. - Sulez? Pójdziesz ze mną szukać tej dziewczyny? Zanim Jasmin ją znajdzie? - Nie ma problemu, wolę z tobą podróżować, niż z tą nieobliczalną rusałką, co niszczy rękami drzewa. Podali sobie dłonie na zgodę, jakby nigdy między nimi nie było konfliktu. Wyszli ostrożnie z groty, kierując się ścieżką, wytyczoną na powierzchni zwierciadełka. Czekała ich długa droga, ale przynajmniej nie kroczyli przez las samotnie. ***** Głęboko pod ziemią w jaskini, Ula wraz ze swoją nauczycielką, pomagały Roanie przygotowywać jedzenie. Obierały ze skórki podziemne owoce i wyciskały z nich sok. Xyn uciekał jak najdalej, żeby nie zostać pochlapanym słodkim nektarem. Czarownica przygotowywała w tym czasie tutejsze ryby, które różniły się znacząco od tych, które widywała w strumieniach czy jeziorach. Zamiast oczu miały czułki, oraz były malutkie. Krzątając się przy przygotowaniach, Roana przypomniała sobie, że nie przyniosła ważnego składnika. - Semeno? Pamiętasz gdzie rosną cemonowe grzyby? - zapytała pospiesznie. - Oczywiście, jak mogłabym zapomnieć, pewnie mam iść je pozrywać? - Byłoby miło, bo ja oprawiam ryby. - W porządku, ale trochę mi to zajmie, za ten czas zaopiekuj się Ulą. - odparła zatroskana Czarna rusałka. - Zapewniam cię, że nie będziemy się w tym czasie nudziły. - zażartowała czarownica. Semena oddaliła się gdzieś, wychodząc z pomieszczenia. Zapanowała niezręczna cisza. Roana nie wiedziała jak zacząć rozmowę, ale w końcu się odezwała pierwsza. - I jak tam po naukach u Semeny? - Zdobyłam więcej wiedzy, niż w szkole wśród ludzi. Semena uczyła się od Ciebie? - Oczywiście. Początki były trudne, ale sama widziałaś co teraz potrafi. - zaśmiała się Roana przerzucając oporządzoną rybę do miski. - Jak ona tu trafiła, droga jest bardzo zawiła. Nie wiedziałabym, że tutaj ktoś mieszka. Trafiła na trudny temat, gdyż czarownica zamilkła. Denerwowała ją cisza, więc kontynuowała. - Semena była kiedyś zwykłą rusałką, prawda? - W istocie. - odezwała się po chwili Roana. - Musiała dowiedzieć się o mnie od moich znajomych czarownic. Widocznie mnie polecały, skoro przebyła tak daleką drogę. Pamiętam jak dziś, że padła na kolana, żebym uczyniła ją wiedźmą. Ula się zdziwiła, że Czarna rusałka mogła błagać kobietę o przejście na stronę mroku. - Nie chciałam, aby została tym kim jest teraz. Kosztowało ją to wiele bólu i wyrzeczeń. Rusałki posiadają zdolności, ale nie takie jak czarownice. Musiała najpierw wchłonąć magiczną moc. Uwierz, to zmienia od środka. Od urodzenia jestem czarownicą, ale Semenę podziwiam jak to dzielnie zniosła. Towarzyszy przy tym nie mały ból. Dziewczyna wyciskając owoce zastanawiała się co ma powiedzieć, ale kobieta kontynuowała. - Skrzywdzili ją do głębi. Kochała potajemnie tego czarnoksiężnika, a okropna Jasmin wyrządziła jej piekło. Kiedy wysłuchałam jej historii, pomimo wszystko postanowiłam pomóc. Wie, że już nigdy nie będzie mile widziana u rusałek, ale kiedy uznały ją za czarownicę, postanowiła nie wyprowadzać ich z tego przekonania i nią w istocie zostać. Być może miała cicha nadzieję, że dzięki temu odzyska Falona, kto to wie. - To smutne. Chciałabym jej pomóc, ale nie wiem co robić. Nie mam żadnych mocy. Jeżeli potrzeba to też zostanę czarownicą, jeśli tylko to jej pomoże. - Nie waż się nawet! - oburzyła się Roana. - Masz inne zadanie do wykonania. Twoje przeznaczenie to moc dobra. Twoje znamię na ramieniu świadczy, że jesteś wysoko urodzona. Dziewczyna obróciła wzrok w stronę swojego ramienia i zaczęła baczniej przyglądać się sobie. - Kim jestem, nie rozumiem? - zapytała zdziwiona. - Księżniczką moja droga, nie może być inaczej. Dziewczyna wypuściła owoc, który poturlał się po podłodze. Nie wierzyła, aby to mogła być prawda. W tym momencie do pokoju weszła Semena. Postawiła koszyk z grzybami na stoliku i podeszła do Uli widząc,że źle wygląda. - Co ty jej zrobiłaś? - wystraszyła się Czarna rusałka, przytulając osłupiałą dziewczynę. - Semeno, zdziwi cię co powiem, ale Luna się odnalazła. - Tak? A gdzie ona jest? Roana uśmiechnęła się, odłożyła ryby pokazując na gościa porozumiewawczym gestem. - Siedzi tutaj i obiera owoce. - powiedziała i wyszła zostawiając je same w pomieszczeniu. Semena patrzyła zdziwiona na zszokowaną Ulę. Wyglądała tak, jakby widziała ją pierwszy raz na oczy. Dziewczyna wstała ze stołka, chcąc zrobić krok, ale natychmiast straciła przytomność. Semena do niej podbiegła, a łza spłynęła jej po policzku. Kobieta szybko położyła nieprzytomną na łóżko, cucąc specjalnymi olejkami. Kiedy otworzyła wreszcie oczy, popatrzyła na Semenę, jakby pytała, czy śni. - Wasza wysokość, jak mogłam cię tak źle traktować. Wszyscy myśleli Luno, że nie żyjesz, a tu taka radość. - Wstań. - powiedziała Ula pośpiesznie. - Traktuj mnie tak samo, bo nic się nie zmieniło, jestem Ula, pamiętasz? I niech tak pozostanie. - po tych słowach wstała i dalej zaczęła obierać resztę owoców. Semena wyszła do Roany, żeby porozmawiać. Wiedziała, że Uli jako Lunie grozi więcej niebezpieczeństw, o których nie ma pojęcia. Dotarło do niej dlaczego Jasmin tak zależało na odnalezieniu niewiasty. Wyglądałoby na to, że chce jej zrobić krzywdę. - Jak zorientowałaś się, że Ula to Luna, nawet mnie nie przeszło to przez myśl. - Jestem czarownicą nie z wyboru a urodzenia, więc mam pewne zdolności,których ty nie posiadasz. Od razu kiedy ją zobaczyłam, wiedziałam, że jest w niej coś wyjątkowego. Mogę być pewna, że tak samo wyczuła ją Jasmin. - Czy to możliwe, abyśmy miały do czynienia z sefidą? Co takie istoty potrafią? Roana zamyśliła się chwile, po czym poszła po kielich z trunkiem. Wychyliła porządnego łyka, jakby chciała upić zmartwienie. - Rzadko się mylę. Musiała niedawno odkryć kim jest, ma ukryty plan, o którym się nie dowiemy. Sama pewnie nie wie dlaczego to robi. Te istoty mają taką mentalność, są z gruntu złe. Nie słyszałam o dobrych sefidach. Trzeba ją powstrzymać zanim odgadnie, co tak naprawdę potrafi zdziałać. Semena również sięgnęła po kielich, wyobrażając sobie straszne sytuacje. Pamiętała koszmarne opowieści z dzieciństwa o sefidach, wystarczyła jedna aby doprowadzić do tragedii. - Przecież Jasmin jest od dziecka rusałką, pamiętam ją od maleńkiego, dlatego się z nią przyjaźniłam i ufałam jej. Dopiero później coś się w niej odmieniło, nie zauważyłam kiedy. - Być może doszło do niej kim jest i realizuje swój plan powoli. - A jak wyglądają sefidy bez swojego kamuflażu? - Tego nikt nie wie. Ta istota, co zaatakowała dawno temu, cały czas miała postać kobiety. Zginęła, została roztrzaskana w pył, zanim rozwinęła swoje zdolności w pełni. Taki koniec jest im pisany, inaczej nas czeka zagłada. Rusałka zamyśliła się. Zrobiło się jej żal Jasmin, pomimo wyrządzonych krzywd. Czyżby została zaprogramowana na zniszczenie, nie zdając sobie z tego sprawy? Musi zginąć, aby zapanowała równowaga, przerażało ją to w głębi duszy. - Roano, kiedy wychodzimy na powierzchnię?- zapytała zniecierpliwiona kobieta. - Im wcześniej tym lepiej, nie ma na co czekać. Jeżeli to co przeczuwam jest prawdą, to aż boję się o nasz los. Zjemy, wezmę ze sobą amulety i możemy wyruszać. - odparła czarownica wychodząc, aby dokończyć swoje obowiązki. Rozumiała, że czasy są niespokojne, więc kolejny konflikt jest nieunikniony. Na myśl o tym, że będzie zmuszona wyjść na powierzchnię, przechodził ją dreszcz emocji.
Marek od rana był w szoku, Paulina zachowywała się tak jakby nigdy jej nie zdradził. Obudziła go pocałunkiem i nie tylko na pocałunku się skończyło. W drodze do firmy była również miła, planowali wspólny lancz a także wrócili do tematu kwiatów, które mają zdobić ich salę weselną. Po dotarciu do firmy oboje udali się do swoich obowiązków, choć Marek na pracy nie potrafił się skupić. Chciał wyrzucić z siebie to wszystko co dnia poprzedniego usłyszał od narzeczonej, ale najpierw on miał spotkanie z fotografem a potem Sebastian przeprowadzał rozmowy kwalifikacyjne z kandydatami na księgową. Czas na rozmowę znaleźli dopiero po szesnastej. - Seba nie wiem co mam robić. Paulina wróciła i powiedziała, że wybacza mi zdradę i mogę zdradzać ją dalej a jej to nie przeszkadza, byleby tylko nikt się nie dowiedział o tych zdradach. Nie wiem co mam o tym myśleć - Marek miał nadzieję, że przyjaciel pomoże mu zrozumieć Paulinę- Paulina za wszelką cenę chce zostać twoją żoną i mieć twoje nazwisko. Dlatego zgadza się na fikcyjne małżeństwo bo skoro zgadza się na kochanki to małżeństwem macie być tylko na papierku - dla Sebastiana tylko takie wytłumaczenie przychodziło do głowy- Tylko że to małżeństwo ma być prawdziwe a nie fikcyjne, bo oprócz tego że mogę chodzić na sikoreczki to muszę zaspokajać także jej potrzeby. Powiedziała że chce mieć ze mną dzieci i całą noc mnie męczyła w łóżku jakby nigdy nic się nie stało - Marek widział że Sebastian jest w ciężkim szoku i tak jak on wczoraj nie wie co myśleć, po chwili jednak dla kadrowego przyszedł kolejny pomysł do głowy- Moim zdaniem to ona wzięła sobie do serca przysłowie że zakazany owoc lepiej smakuje wiec pewnie uważa, że jeśli pozwoli ci na zdrady to nie będziesz miał na nie ochoty. Poza tym jeśli mówisz że dzisiaj w łóżku było gorąco to znaczy że chce zaspokoić twoje potrzeby abyś nie miał siły na inne kobiety. W końcu zrozumiała że robieniem awantur tylko prowokuje cię do kolejnej zdrady. Ale te dzieci to teraz już chcecie? - nigdy wcześniej nie słyszał od przyjaciela informacji o chęci bycia ojcem a Paulina również nie wyglądała na chętną aby zostać matką polką, zastanawiał się nawet jakimi matkami są włoszki. - Po ślubie, teraz to ona ma już uszytą suknię która podkreśla jej nienaganną figurę więc na pewno nie chce dziecka teraz - w tej kwestii Marek miał rację, sukienka od pół roku była uszyta i czekała na ich wielki dzień. Prezes nie widział tej kreacji bo to przecież może przynieść pecha, poza tym suknia wisiała jeszcze u jakiegoś włoskiego projektanta, bo Paulina nie chciała iść do ślubu w kreacji Pshemko. O co oczywiście mistrz miał pretensje zarówno do Pauliny jak i do Marka, z czasem jednak zrozumiał że Marek nie miał wpływu na decyzję narzeczonej i jemu odpuścił, a Paulinę traktował jak powietrze. - To skoro masz pozwolenie na wyjścia to dzisiaj widzimy się w klubie? - Sebastian w przeciwieństwie do Marka od razu zamierzał wykorzystać pozwolenie Pauliny- A raport o zatrudnieniu już zrobiłeś? - szybko zgasił radość przyjaciela, nie robił tego złośliwie bo naprawdę potrzebował raportu aby zaplanować budżet kolejnej kolekcji, a od opracowania poprzedniego budżetu kolekcji wiele zmieniło się w kwestiach kadrowych, przede wszystkim kilku pracowników otrzymało podwyżki co należało uwzględnić w budżecie- A musisz mieć to na jutro? - Sebastian próbował się jeszcze ratować, a właściwie ratować swój wieczór, wiedział, że zrobienie raportu zajmie mu zbyt wiele czasu co oznacza konieczność rezygnacji z wizyty w klubie - Miałeś to zrobić na dzisiaj więc jutro rano chcę go mieć u siebie - nie chcąc kontynuować dyskusji postanowił wyjść, a przed zamknięciem drzwi słyszał jeszcze, że Sebastian dzwoni do Alicji. Wiedział, że będzie chciał ją również zarzucić pracą nad raportem ale nie chciał ingerować w decyzje przyjaciela, bowiem Alicja była jego podwładną a wiec miał prawo zlecać jej pewne działania. Wszedł do windy aby wrócić do swojego gabinetu. Cały czas analizował słowa Sebastiana bo jego punkt widzenia był całkiem prawdopodobny, może Paulina naprawdę pozwoliła mu na zdrady tylko po to aby nie był to dla niego już zakazany owoc. Druga teza również Marka przekonywała, po nocy z Pauliną miał jedynie ochotę na sen, długi nieprzerwany sen, nie myślał nawet o klubie a tym bardziej o panienkach. Po powrocie do domu zamierzał od razu pójść spać tak aby zasnąć zanim Paulina zdąży sprowokować kolejne zbliżenie. Po wyjściu z windy zobaczył Ulę siedzącą na kanapie w holu- Cześć - gdy tylko ją zauważył na kanapie uśmiechnął się - Do mnie przyszłaś? - zapytał i miał nadzieję że usłyszy potwierdzenie, a potem będą mogli normalnie porozmawiać- Nie, do Ali - jego twarz posmutniała- Obiecała pomóc mi wybrać sukienkę na maturę, ale jej szef właśnie do niej zadzwonił i musiała iść - zarówno Marek jak i Ula nie zauważyli kiedy w holu pojawiła się również Paulina, która podeszła do nich a właściwie do Marka bo Ulę traktowała jak powietrze- Nie wywiązujesz się z naszej umowy kochanie, prosiłam cię przecież abyś nie przyprowadzał kochanek do firmy - mówiąc to objęła Marka tak aby pokazać Uli że Marek jest jej - Ula nie jest moją kochanką i przyszła do Alicji - Marek tłumaczył się- Ja wiem że ty byś nawet palcem nie tknął czegoś takiego ale ona tego nie rozumie i robi wszystko aby wskoczyć ci do łóżka dlatego chcę abyś się jej pozbył z firmy - gdy popatrzył w stronę kanapy Uli już tam nie było dlatego bez słowa do Pauliny skierował się na schody aby dogonić dziewczynę i przeprosić za słowa narzeczonej. Gdy wybiegł z budynku zauważył ją na parkingu należącym do firmy a im był bliżej tym widział, że Ula płacze- Ula, przepraszam cię za nią - mówiąc to przytulił ją mocno, co już zaprzeczało słowom Pauliny, dotknął Ulę nie tylko palcem - Nie przejmuj się nią, ona czerpie przyjemność z poniżania innych osób- Ja nie chcę ci wskoczyć do łóżka - odsunęła się od Marka na bezpieczną odległość- Wiem - mówiąc to patrzył w jej zapłakane oczy, palcem potarł jej policzek - Wiem, że nie jesteś taką osobą. Paulina cię nie zna i dlatego rzuca takimi oskarżeniami. Myśli że jesteś taka jak inne dziewczyny, które kręcą się w moim towarzystwie - telefon Uli zawibrował a ona odczytała SMSa, którego dostała - Wracam do Rysiowa, Ala napisała SMSa, że przeprasza ale szef zarzucił ją pracą więc dzisiaj z zakupów nici. Trzeba przełożyć - dla Uli ten dzień był wyjątkowo pechowy, ciągnęła się do Warszawy przepełnionym autobusem prawie godzinę tylko po to aby usłyszeć oskarżenia w swoim kierunku- Ale przecież ja mogę ci pomóc w wyborze, zobaczę męskim okiem i będzie pięknie - był zmęczony i miał ochotę jedynie na powrót do domu ale chciał jakoś zrekompensować Uli te nieprzyjemności. Wiedział, że gdyby nie kazał Sebastianowi robić raportu to Ala mogłaby wyjść o normalnej porze- Nie musi być pięknie, to matura więc nie muszę się nikomu podobać. Chcę aby było klasycznie, białą bluzkę i czarną spódnicę mam ale jednak maturę piszę trzy dni pod rząd a potem jeszcze dwa rozszerzenia i dwa egzaminy ustne więc głupio codziennie przychodzić w tym samym. Myślałam o tym aby kupić jakąś zwykłą czarną sukienkę - objaśniała swój plan w drodze do Marka samochodu - Tylko nie zabieraj mnie do markowego sklepu bo nie mogę wydać na tą sukienkę więcej niż sto złotych. To taka górna granica a fajnie by było jakbym znalazła coś tańszego - dla Marka ta informacja utrudniała zadanie bo nigdy nie interesował się sklepami nie markowymi, zawsze kupował zarówno dla siebie jak i dla swoich kobiet rzeczy znanych i cenionych marek- A co powiesz na sklep Febo&Dobrzański? - wolał zapytać wcześniej aby potem nie uciekła ze sklepu i nie obraziła się- Odpada, znam wasze ceny i nie zmieszczę się w budżecie- Dostaniesz zniżkę prezesa - uśmiechnął się pokazując dołeczki mając nadzieję, że jego urok, który zawsze działa na kobiety w tym przypadku również zadziała a Ula zgodzi się na zakupy- Nie ma mowy, chcę kupić uczciwie coś na co mnie stać - przyszedł mu do głowy jeszcze jeden pomysł- To zapinaj pasy bo znam miejsce idealne - posłusznie zapięła pasy a gdy przejeżdżali obok drzwi wejściowych do budynku siedziby firmy w drzwiach pojawiła się Paulina - Twoja narzeczona widziała że wyjeżdżamy razem - nie wiedziała czy Marek zwrócił na to uwagę dlatego chciała go o tym poinformować- I bardzo dobrze, nie powinna się tak zachowywać wobec ciebie - Marek nie przejął się informacją, że po powrocie do domu czeka go awantura z tego powodu- Chcesz ją ukarać spędzając czas ze mną? - nie chciała pomagać mu w zemście na narzeczonej- Według warunków jakie wczoraj przedstawiła to mam prawo spotykać się z kobietami więc nie ma podstaw do awantury - wiedział że podstaw nie ma ale awantura na pewno będzie, nie chciał jednak martwić tym Uli - To co to za warunki? - od wczoraj była ciekawa warunków Pauliny- Powiedziała że mogę ją zdradzać, ale mam być uważny aby nikt się nie dowiedział i mam trzymać swoje kochanki z daleka od niej - streścił wczorajszą rozmowę z narzeczoną- Czyli jednak złamałeś warunki umowy bo ona nas widziała - zauważyła przytomnie- Ula nie rozmawiajmy o Paulinie i jej dziwnych pomysłach - cały dzień myślał o Paulinie i jej propozycji a teraz dzięki Uli chciał oderwać myśli od tego tematu - Co tam w Rysiowie? - zapytał po angielsku- A możemy rozmawiać normalnie po polsku? - również po polsku zadała pytanie, chciała z nim porozmawiać a rozmowa po angielsku sprawiała że bardziej skupiała się na tym aby użyć właściwych słów i rozmowa trwała dłużej- Będziemy rozmawiać normalnie po angielsku abyś oprócz sukienki również coś wyniosła korzystnego z naszego spotkania - mówił uparcie po angielsku a Ula widząc że Marek nie odpuści próbowała przekazać w obcym języku że Beatce rosną zęby i dlatego dużo płacze a Jasiek wagaruje. W pewnym momencie gdy zauważyła że wyjechali poza centrum zapytała też dokąd ją zabiera ale usłyszała że to tajemnica, dopiero gdy stali pod wielką halą Marek wytłumaczył gdzie są - To magazyn na stare kolekcje naszej firmy, co się nie sprzeda ląduje tutaj bo Pshemko nie pozwala na utylizację swoich kreacji. Wiem, że zaraz będziesz protestować że to za drogie ale te ciuchy są bezwartościowe. Każdy kogo stać chce mieć garderobę wypełnioną modnymi strojami i dlatego stare kolekcje się nie sprzedają. Znajdziesz tutaj ubrania w dobrym stanie, a nie takie jak w jakiś sieciówkach. I nie chcę słyszeć słowa sprzeciwu - nie protestowała a zgodnie z prośbą Marka przymierzała wszystko co jej przynosił. Miał dobre oko bo gdy zakładała ubrania wybrane przez niego pasowały idealnie. Ochoczo pomagał również w zapięciu suwaka a także pokazywał w których miejscach materiał źle się układa. Konsekwencją kilku godzin spędzonych w magazynie Ula wracała do domu z dwoma dużymi torbami wypełnionymi ubraniami, Marek wybrał także coś dla Jaśka i Józefa, a dla Beatki niestety nie miał czego ofiarować bo F&D nie posiadało dziecięcych kolekcji. Droga powrotna minęła im obojgu zbyt szybko a gdy dojeżdżali do Rysiowa oboje mieli niedosyt rozmowy. Godzina jednak była zbyt późna na odwiedziny dlatego pożegnali się przy furtce umawiając się na rozmowę telefoniczną kolejnego dnia, Marek bardzo nalegał na regularne długie rozmowy a tłumaczył to oczywiście przygotowaniem do matury ustnej z angielskiego. W drodze powrotnej do domu myślał o czekającej go awanturze z Pauliną bo był pewny, że jego narzeczona nie odmówi sobie przyjemności wytknięcia mu złamania warunków jakie mu postawiła. W tej kwestii nie pomylił się bowiem od drzwi usłyszał że złamał warunki- Nie złamałem bo prosiłaś abym trzymał swoje kochanki z daleka od ciebie a Ula nie jest moją kochanką wiec jej nie obejmują twoje warunki - mówiąc to zdejmował krawat i rozpinał koszulę, marzył o kąpieli i śnie. Lata jednak robią swoje i jedna nie przespana noc oznaczała że będzie zmęczony przez cały kolejny dzień. Gdy był młodszy mógł całymi nocami balować a w dzień był równie produktywny, teraz było zupełnie inaczej. Bał się nawet myśleć o tym jak będzie za dziesięć lat albo za piętnaście- Ty naprawdę nie widzisz, że ona chce wykorzystać twoją litość i rozbić nasz związek? Przecież ona tylko czeka aby wskoczyć ci do łóżka! - Paulina nie ustępowała- Ula nie jest taka! - również podniósł ton głosu - Pozwoliłaś mi sypiać z kim chcę więc myślę, że mam również prawo spotykać się z kim mam ochotę- Możesz się spotykać z każdą ale nie z nią! - krzyczała przez drzwi do łazienki ale on postanowił dalej nie reagować. "Z każdą ale nie z nią" A to niby dlaczego? Dlaczego Paulina widzi większe zagrożenie w Uli niż w kobietach z którymi pozwala mi sypiać? Coraz bardziej jej nie rozumiem, pozwala mi na seks z kim popadnie a nie pozwala spotkać się z fajną dziewczyną z którą mogę porozmawiać o wszystkim. A może to ją boli? Z Ulą rozmawiam o wszystkim a z nią rozmawiam jedynie o przygotowaniach do ślubu. Wybór kwiatów mnie nie interesuje dlatego tylko przytakuję na to co mówi Paulina, to nawet ciężko nazwać rozmową. Nasze kłótnie też rozmową nie są. Ale o czym ja mam z nią rozmawiać? To pytanie zaprzątało mu głowę do momentu gdy zasnął. Myślał o czym mógłby porozmawiać ze swoją narzeczoną ale powoli dochodził do wniosku że mają coraz mniej wspólnych tematów. Ula po powrocie do domu od razu wkładała ubrania do szafy, a gdy wyjęła z torby ostatnią sukienkę pogrążyła się w swoim rozmyślaniach Po co mi taka ładna sukienka? Na maturę się nie nadaje bo kolor nie ten i stanowczo za krótka jak na egzamin dojrzałości. Takie sukienki to się na imprezy zakłada a ja przecież nie chodzę na imprezy. Marek powiedział że wyglądam w niej pięknie i musiałam ją wziąć. W ogóle to dzisiaj dużo miłych słów od Marka usłyszałam, chwalił mój wygląd ale to tylko dzięki tym ubraniom. A może chciał mi w ten sposób zrekompensować to co powiedziała ta jego narzeczona? Ona twierdzi że Marek by mnie nie dotknął a dzisiaj przecież mnie przytulił a potem w tym magazynie również dotykał mnie. Paulina się jednak myliła, chociaż ona pewnie miała na myśli inne dotykanie, a nie takie przyjacielskie. A to nasze to było takie zwykłe przyjacielskie bez przeczytałeś zostaw po sobie ślad, skomentuj :)
Patrzyła przez szybę samolotu i wyobrażała sobie, jakby wyglądałby jej ślub, gdyby Ula im nie przeszkodziła. Bardzo ją nienawidziła za to, że odebrała jej Marka. Nie wiedziała jeszcze jak, ale zemści się na niej. Chciała go bardzo odzyskać. Znała swojego byłego narzeczonego od dzieciństwa. Później wyjechała do Mediolanu. Tam się uczyła, aż pewnego dnia wróciła do Polski. To było olśnienie, gdy zobaczyła go. Wyrósł na przystojnego mężczyznę. Zapragnęła być z nim. Pokochała go od razu. Nie chciała, aby inna kobieta była u jego boku. Gdy zostali parą, zamieszkali ze sobą. Była najszczęśliwszą kobietą. Aż do czasu, gdy Marek zaczął ją zdradzać. Zaczęło się od jego sekretarek, a później modelki i dziewczyny z klubu. Nie wiedziała, dlaczego on jej to robił? Mówił, że ją kocha, a później spał w łóżku z inną. Chciałaby znać prawdę, dlaczego wybrał Ulę, a nie ją? Byli ze sobą przez tyle lat, a jednak nie myślała, że wszystko potoczy się inaczej. Miała nadzieję, że to jakiś zły sen. Koszmar. Jednak tak nie było. Poczuła na swojej ręce czyjąś dłoń. Odwróciła głowę i popatrzyła na Aleksa. Uśmiechnęła się do niego smutno i zamknęła oczy. Chciała usnąć i zapomnieć o wszystkim. Nie wiedziała, że w tym samym samolocie leciały osoby, których tak bardzo nie lubiła. Na lotnisko w Mediolanie jakiś cudem się nie spotkali. Wracali do Polski nie jako prezes i asystentka. Nie jako pani prezes i konsultant. Wracali jako para. Ula i Marek razem. Nie chcieli wracać do przeszłości. Złe chwile porzucili w niepamięć, a te dobre zawsze pozostaną w ich wspomnieniach. Nie martwili się już o przyszłości. Nie ważne jak będzie wyglądać. Najważniejsze, że są ze sobą i już nikt ich nie rozłączy. Ani Paulina, ani Piotr a przede wszystkim modelki, z którymi Marek kiedyś sypiał. To dzięki Uli junior zmienił się i stał się lepszym człowiekiem. Na ten moment nikt go nie obchodził tylko jego ukochana, o którą będzie dbał codziennie. To już jego skarb i nie odda go nikomu. Jego Uleńka. Mieli szczęście, że się znowu nie spotkali. Aleks przekonał swoją siostrę, aby najpierw odwiedzili rodziców Dobrzańskiego. Na początku nie była przekonana do tego do pomysłu, ale uległa bratu. Stali przed dużym domem. - Myślisz, że powinniśmy się tak wpraszać?- Paulina nie miała ochoty z kimkolwiek się widzieć. Jak najszybciej chciała pojechać do swojego mieszkania i zostać tam na zawsze. Było jej bardzo wstyd za to, co się w katedrze wydarzyło. Teraz każdy będzie o tym rozmawiać, a ona nie chciała skandalu. Modliła się, żeby żadna gazeta o nich nie napisała. Nie zniosłaby takiego wielkiego upokorzenia. -Chcesz odegrać się na nim? To masz dobrą okazję. Może mój były szwagier jeszcze nie rozmawiał z nimi? Obiecuję ci, że zniszczymy go za to co ci zrobił. Nie odpuszczę mu, że cię tak ośmieszył przed tyloma osobami. Zapłaci za to. Ja już dopilnuję tego. – Nigdy nie powiedział swojej siostrze, co tak naprawdę się wydarzyło między nim, a Dobrzańskim. Nie miał zamiaru. Teraz wiedział, że Paulina jest po jego stronie i tak łatwo mu nie odpuści. Ich wieź była bardzo silna. Nim zdążyła, cokolwiek odpowiedzieć bratu, on już zadzwonił domofonem. Otworzyła im Helena. Na ich widok uśmiechnęła się. Zaprosiła ich do środka. -Tak się cieszę, że do nas przyjechaliście. Od tych wszystkich ostatnich wydarzeń cały czas boli mnie głowa. Może napijecie się czego? – We trójkę przeszli do salonu. Usiedli na kanapie. -Nie trzeba. Właśnie przed chwilą wróciliśmy z Włoch i postanowiliśmy najpierw was Paulinka uśmiechnęła się chociaż chciała już wyjść i wrócić do siebie. Do pomieszczenia wszedł Krzysztof. Słyszał, że przyszli goście i postanowił zejść. Gdy zobaczył rodzeństwo Febo, trochę się zdziwił. Myślał, że nie będą chcieli ich odwiedzić po tym wszystkim, co Marek im zrobił. W tym samym momencie przystojny brunet odwoził swoją dziewczynę do domu. Był bardzo szczęśliwy, że miał przy sobie Ulę. Nie spodziewał się, że wszystko się tak potoczy. Teraz mógł być mężem włoszki, a jednak los dał mu drugą szansę. Pasażerka też się cieszyła, że wszystko dobrze się ułożyło. Mogła teraz wracać bez Marka albo w ogóle nie wracać. Jej wybór był właściwy. Zaparkowali przed jej domem. -Kochanie jesteśmy na Odgarnął jej kosmyk włosów z twarzy i założył za ucho. Spojrzał w jej piękne niebieskie oczy i się uśmiechnął. Mógłby jej się przyglądać tak cały czas. Była taka urocza. -Chętnie zaprosiłabym cię na herbatę, ale w domu nikt o niczym nie wiem. Najpierw chciałabym im sama opowiedzieć o tym wszystkim. Mam nadzieję, że nie masz mi za złe? – Popatrzyła się na niego nieśmiało. Pragnęła z nim zostać jak najdłużej, jednak czuła, że czeka ją poważna rozmowa z tatą. Na początku chciała to załatwić z nim na osobności, a później zaprosi swojego ukochanego. -Oczywiście, że nie. To jutro widzimy się w Chciał ją pocałować, jednak poczuł wibrację w kieszeni. Nie chętnie wyjął telefon i spojrzał na wyświetlać- daj mi chwilkę, tylko Ula pokiwała głową. Przysłuchiwała się rozmowie. Po kilku minutach skończył i popatrzył na swoją dziewczynę niepewnie. - Moi rodzice zaprosili nas na kolację jutro. Powiedzieli, że Aleks i Paula też będą. Jeśli nie chcesz iść to zrozumiem to. - Jeśli nas zaprosili nie wypada nie iść. Pójdę z Zobaczył w jej oczach stach. Nie chciał ją narażać na gniew Pauliny. Nie wiedział, co rodzice myślą o tym wszystkim, co się ostatnio stało. -Będę przy tobie. Jeśli coś będzie nie tak, od razu wyjdziemy. Złożył na jej ustach namiętny pocałunek. Wczepiła swoje palce w jego włosy. Całowali się tak, aż im zabrakło Przyjadę po ciebie rano. Kocham cię. - Ja ciebie też. – Wysiedli z samochodu i Marek z bagażnika wyjął torbę. Ula na ten widok szeroko się uśmiechnęła. Przypomniało jej jak wracali ze spa. - To co zaniosę ci torbę do domu. -Oj nie, tym razem sama sobie Dała mu szybkiego całusa i wzięła torbę. Skierowała się w kierunku swojego mieszkania. Jechał przed siebie z dużą prędkością. Nie spodziewał się, że rodzice Marka nie będą chcieli się wtrącać w życie syna. Zdenerwowały go słowa Krzysztofa. Jak on mógł myśleć, że Marek kocha Ulę? Tyle razy zdradzał jej siostrę to na pewno nie zmieni się dla jakieś szarej myszki z Rysiowa. Helena chciała pogodzić wszystkich i zorganizowała kolację. Wiedział, że nic z tego dobrego nie wyniknie. -Zwolnij, proszę cię. Chyba nie chcesz spowodować wypadku?- Popatrzył na nią przez chwilę i znowu skierował wzrok na jezdnię. Posłuchał jej prośby i na liczniku zmniejszyła się liczba. Kiedy dojechali do domu, Aleks wpadł na mały pomysł. - A co gdybyśmy wynajęli naszego dobrego kumpla Szymona? On mógłby nam pomóc pokonać Paulę te słowa zszokowały. Popatrzyła na brata z przerażoną miną. - Ty oszalałeś? My nie możemy! O boże, nie możesz tego zrobić, niee!
opowiadania o uli i marku